Gazeta Prawna Nr 217 – Projekt budżetu 2008 musi ponownie trafić do Sejmu.
- Na uchwalenie budżetu Sejm ma cztery miesiące od daty przedstawienia jego projektu
- Wybory przerwały pracę nad projektem ustawy budżetowej złożonej we wrześniu
- Projekt budżetu powinien być jak najszybciej skierowany do Sejmu – apeluje koalicja
Rząd premiera Jarosława Kaczyńskiego przedłożył Sejmowi V kadencji projekt ustawy budżetowej 28 września. Natomiast w polskiej legislacji w przypadku skrócenia kadencji Sejmu działa zasada dyskontynuacji. Tak więc budżet wniesiony do Sejmu, którego kadencja już minęła, nie przejdzie ścieżki legislacyjnej i nie trafi do prezydenta.
Platforma Obywatelska apeluje, aby ten sam projekt budżetu Jarosław Kaczyński przesłał jak najszybciej do Wysokiej Izby VI kadencji. Zgodnie z konstytucją, jeżeli po upływie czterech miesięcy od momentu przedłożenia projektu Sejmowi prezydent nie otrzyma go do podpisu, może w ciągu 14 dni rozwiązać parlament i zarządzić ponowne wybory.
Ustępujący rząd może wnieść do Sejmu nowej kadencji ten sam projekt ustawy budżetowej. Jeżeli tak się nie stanie, to obowiązek ten spocznie na nowej koalicji. Nowi rządzący będą wówczas mieli na przedłożenie oraz uchwalenie budżetu tylko trzy miesiące. Przedłużenie terminu
Konstytucja w art. 222 stanowi, że projekt budżetu ma trafić do Wysokiej Izby najpóźniej na trzy miesiące przed rozpoczęciem roku budżetowego. Co prawda w zdaniu 2 przywołanego przepisu jest powiedziane, że w wyjątkowych przypadkach możliwe jest przedłożenie tego projektu w późniejszym terminie, ale jest to wyrażenie niedookreślone. Powstaje więc pytanie, czy za taki wyjątkowy przypadek można uznać skrócenie kadencji Sejmu.
- Skrócenie kadencji Sejmu jest taką wyjątkową sytuacją. Ponadto liczenie od wcześniejszego terminu, który rozpoczął się w Sejmie poprzedniej kadencji, jest sprzeczne z logiką konstytucji – twierdzi prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.
Tłumaczy, że rząd, który powstanie, nie ma wpływu na poprzedni projekt. Tymczasem budżet jest przecież sprawą autorską, co oznacza, że rząd chce takiego budżetu, który będzie realizował.
Pojawia się także wątpliwość co do tego, kto będzie decydował o tym, czy skrócenie kadencji Sejmu było usprawiedliwieniem przekroczenia konstytucyjnego terminu. Niektórzy eksperci uważają, iż, zgodnie z ogólną zasadą, że prawo interpretuje organ je stosujący, będzie decydował o tym prezydent w dniu upływu czteromiesięcznego terminu, czyli 28 stycznia 2008 r. A zapewne prezydent nie zmieni powszechnie znanego stanowiska w sprawie daty, od której należy liczyć upływ czterech miesięcy i zarządzi skrócenie kadencji Sejmu.
Co do tego nie ma jednak zgodności. Profesor Bogusław Banaszak, konstytucjonalista z Uniwersytetu Wrocławskiego, w swoich komentarzach twierdzi bowiem, że jedynie Sejm władny jest – uznając konkretny przypadek za wyjątkowy – usprawiedliwić opóźnione dostarczenie mu projektu budżetu. Podobnego zdania jest prof. Marek Chmaj.
- Szczególna okoliczność jest kwestią uznaniową. O tym decyduje tak naprawdę Sejm, który umożliwia wówczas późniejsze złożenie projektu – twierdzi.
Dodaje, że termin na uchwalenie budżetu powinien być liczony od momentu wniesienia przez nowy rząd projektu ustawy, a usprawiedliwieniem jest zmiana warunków polityczno-ustrojowych.
Z kolei Ministerstwo Finansów, które przygotowało projekt ustawy budżetowej, odsyła w tej kwestii do przepisów konstytucji. Resort bowiem twierdzi, że procedura uchwalania budżetu jest dokładnie określona w art. 222 oraz 225.
