Prezydent może powołać premiera, ale nie ministrów

Gazeta Prawna Nr 206 – Prezydent może powołać premiera, ale nie ministrów

- Konstytucja nie określa, że premierem zostaje przywódca zwycięskiego ugrupowania – Prezesa Rady Ministrów desygnuje prezydent – Głowa państwa nie ma jednak wpływu na wybór ministrów

Zgodnie z konstytucją prezydent nie jest ograniczony przy wyborze kandydata na premiera. Misję tworzenia nowego rządu prezydent może powierzyć osobie wywodzącej się z ugrupowania, które wygrało wybory, ale może wskazać także osobę z innego ugrupowania. Prawo tego bowiem nie określa.

Co może prezydent

Dotychczasowa praktyka, jak i zasady demokratycznego państwa, zobowiązują jednak prezydenta, by postępował zgodnie z konstytucyjną zasadą współdziałania władz. Polega to na tym, że prezydent, desygnując premiera, powinien brać pod uwagę osobę, która zapewni powołanie rządu.

O rządzie decyduje premier

Niektóre media i politycy sugerują, że prezydent Lech Kaczyński chce mieć wpływ na obsadę stanowiska szefów MSWiA, MON, MSZ oraz koordynatora ds. służb specjalnych w rządzie Platformy Obywatelskiej. Jednak konstytucja nie daje takich uprawnień głowie państwa.

Konstytucja określa, że premiera desygnuje prezydent. Natomiast prezes Rady Ministrów proponuje szefów poszczególnych resortów. Konstytucja jednak nic nie mówi o tym, by przy wyborze szefów resortów swój udział miał prezydent.

- Premier sam ustala skład rządu i występuje do prezydenta o jego powołanie. Prezydent musi ten wybór zatwierdzić – podkreśla prof. Marek Chmaj z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.

Ewentualne blokowanie kandydatów, których przedstawi premier, także nie wchodzi w grę. Zdaniem prof. Huberta Izdebskiego z Uniwersytetu Warszawskiego, prezydent nie ma żadnych możliwości zablokowania powołania kandydatów na ministrów wskazanych przez nowego prezesa Rady Ministrów.

- Prezydenccy ministrowie to zamierzchła historia. To czasy małej konstytucji – podkreśla.

Prezydent ma prawo powoływania ministrów na wniosek premiera.

- To jest jego prawo, które w gruncie rzeczy polega na obowiązku podpisania aktu powołania, który przedkłada mu premier – zaznacza prof. Hubert Izdebski.

Termin goni termin

Konstytucja określa terminy wydarzeń, które prowadzą do powstania rządu. Najpóźniej 15 dnia od wyborów musi się odbyć posiedzenie Sejmu, w czasie którego premier podaje do dymisji swój gabinet. Od tego momentu prezydent ma dwa tygodnie na powołanie premiera wraz z członkami rządu. Potem odbiera przysięgę od członków powołanej Rady Ministrów.

Od zaprzysiężenia rządu premier przedstawia w Sejmie program działania z wnioskiem o wotum zaufania. Dopiero po zaakceptowaniu rządu przez większość sejmową w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów można mówić o zakończeniu procedury tworzenia nowego rządu.

Niezbędna większość

Po tym, jak wybory wygrała Platforma Obywatelska, może zdarzyć się, że prezydent będzie chciał zawetować ustawy, które przygotuje nowy rząd. Jednak do posłów należy ostateczne słowo w sprawie ustawy, którą chce odrzucić prezydent. W myśl konstytucji, odrzucenie weta prezydenta, czyli ponowne uchwalenie ustawy, następuje większością 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Oznacza to, że jeżeli posłów będzie na sali 230, to do odrzucenia weta prezydenta potrzeba 138 głosów. Jeżeli w Sejmie głosowanie będzie się odbywać przy pełnej sali (460 posłów), to trzeba 276 posłów głosujących przeciwko decyzji prezydenta.

Ważne głosowania mogą też być z uwagi na chęć dokonania zmian w konstytucji. Aby tego dokonać, wymagana jest większość co najmniej 2/3 głosów w Sejmie przy połowie ustawowej liczby posłów. Dlatego jeżeli podczas głosowania w Sejmie byłoby 230 posłów, to potrzeba 154 głosów do zmiany konstytucji. Jednak może być tak, że na sali będą wszyscy i wtedy koniecznych jest 307 głosów.

Copyright © 2010 Chmaj i Wspólnicy Kancelaria Radcowska